Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!

”Syndrom Włoch”, czyli depresja opiekunek, cierpi na nią co raz więcej kobiet

05.06.2017

1    13 085

mm

Autor:

Maja Nowicka

mm

Autor:

Maja Nowicka

O ”Syndromie Włoch”  bądź depresji opiekunek wyjeżdżających do pracy za granicę ostatnio w Polsce dość głośno, a to przede wszystkim dlatego,  iż głównie to właśnie Polki oraz kobiety z  państw Europy wschodniej podejmują się tej niewdzięcznej pracy.

We Włoszech określana mianem  ”czarnego nowotworu”   toczącego niepostrzeżenie od środka, ta depresja pociągnęła za sobą już sporo ofiar śmiertelnych. Ostatnia z nich to Renata Tusińska, 47 lat, opiekunka z  Polski, pracująca i mieszkająca na południu Włoch, zmarła pod koniec maja tego roku.

”Wszyscy lubili Renatę, była miła, zawsze uśmiechnięta i życzliwa” – tak wspominają polską opiekunkę mieszkańcy  Frigento położonego niedaleko Neapolu.

Renata była zawsze uśmiechnięta i nic nie wskazywałoby na to, iż cierpi na tak głęboką depresję z powodu tęsknoty za rodziną i ojczystym krajem. Kilka dni wcześniej kupiła sznurek w sklepie z artykułami ogrodniczymi, rano wyszła z domu jak zwykle nie dając nikomu do zrozumienia, iż cos jest nie tak i powiesiła się na przydrożnym drzewie.

Jej ciało znalazł syn mężczyzny, którym się opiekowała od kilku lat. Renata nie wróci już nigdy do Polski, bowiem jej ciało spoczęło na cmentarzu we włoskim Frigento.

To tylko jedna z wielu historii opiekunek, wyruszających  ”za chlebem”, zapadających na tę chorobę, która znalazła ostatnio swój własny i całkiem nowy termin w psychiatrii, dzięki dwóm ukraińskim psychiatrom, którzy tę chorobę opisali i zdefiniowali po tym jak na oddział ich szpitala trafiły dwie młode kobiety cierpiące na depresję, jedna z nich po nieudanej próbie  samobójczej.  Obie pracowały wiele lat jako opiekunki osób starszych we Włoszech.

Obaj psychiatrzy Andriy Kiselyov i Anatoliy Faifrych zaobserwowali, że byłe opiekunki oprócz klasycznych objawów depresji cechowało również silne zaburzenie własnej tożsamości polegające na nieumiejętności określenia własnego miejsca na świecie, oraz relacjonowaniu  się w stosunkach międzyludzkich. Psychiatrzy stwierdzili, iż relacje patologiczne pacjentek należy opisać w oddzielnej kategorii  w związku z czym postanowili nadać nową nazwę tej formie depresji. Nazwali ją ”Syndromem Włoch”  od nazwy kraju w którym obie pacjentki pracowały,  jak również od kraju w którym zatrudnia się najwięcej w całej Europie opiekunek napływających z krajów Europy wschodniej.

Syndrom jest włoski, ale opiekunki polskie, znajdujące zatrudnienie m.in. w takich krajach jak Niemcy, Holandia, Anglia, Szwecja, Norwegia, wszędzie tam gdzie ich potrzebują.

Depresja dopada nie tylko w pracy z powodu tęsknoty za krajem i rodziną oraz niejednokrotnie brakiem jakiegokolwiek czasu wolnego na prywatne życie, ale nierzadko również po powrocie do domu kiedy to życzliwi sąsiedzi oraz osoby z bliskiego otocznia przyszywają im etykietkę tej co ”porzuciła dzieci i wyjechała sobie do innego kraju”.

To właśnie ludzka opinia, nienawiść i zawiść jest w stanie wyrządzić największą krzywdę tym osobom, których poświęcenie jest tak wielkie właśnie dla dobra rodziny. Nie zawsze jest również możliwy wyjazd za granicę całą rodziną, więc wybiera się tzw. mniejsze zło decydując  na prace opiekunki, by zarobić na:  nowe meble, spłatę kredytu, studia dzieci, ślub córki lub syna i kiedy już widać, tuż, tuż koniec tej przeklętej emigracji, zawsze pojawia się nowa potrzeba, nowy wydatek i nowe wyzwanie i to co miało trwać tylko kilka miesięcy, zamienia się w lata cierpienia i samotności…….

Zatem, zanim osądzisz…..zastanów się, przemyśl i poślij uśmiech zamiast krzywdzącej opinii.

Żadna część ani całość artykułów  zamieszczonych na Portalu Status:Emigranci nie może być powielana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób  w tym także elektroniczny lub mechaniczny albo na wszelkich polach eksploatacji, włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie, bez pisemnej zgody Portalu Status:Emigranci, oraz autorów artykułów.

Jednym ze źródeł jakie natchnęły mnie do napisania tego artykułu, była publikacja na ten temat, która pojawiła się w  dwutygodniku:  www.naszswiat.it

Facebook